Wizyty w szpitalach i placówkach medycznych rzadko kojarzą się z komfortem. Przekonał się o tym Pan Henryk, który wraz z żoną Marią przyjechał wczesnym rankiem ze rodzinnej Piły do jednego z poznańskich szpitali klinicznych. Cel wizyty był jasny: komplet specjalistycznych badań medycznych, które wymagały obecności w gabinecie już od godziny 7:00 rano.
Po ponad trzech godzinach spędzonych w zabiegowych gabinetach i na szpitalnych korytarzach, około godziny 10:30, para otrzymała informację od lekarza: kompletne wyniki badań i konsultacja końcowa będą gotowe do odbioru dopiero po godzinie 15:30.
Przed małżeństwem stanęło wyzwanie - jak przetrwać 5 długich godzin w obcym mieście?
Męcząca poczekalnia czy chłodny korytarz?
Dla starszych osób, zmęczonych wczesną pobudką, stresem oraz samymi badaniami, spędzenie kilku godzin na twardych ławkach w szpitalnym korytarzu to ogromny wysiłek. Szukanie schronienia w okolicznych kawiarniach również mija się z celem - ciągły hałas, ścisk i brak możliwości położenia się sprawiają, że człowiek męczy się jeszcze bardziej.
Powrót do Piły i ponowny przyjazd po odbiór wyników tego samego dnia oznaczałby pokonanie dodatkowych 200 kilometrów. Z kolei wynajęcie pokoju na pełną dobę hotelową w centrum Poznania było rozwiązaniem nieekonomicznym, skoro o 16:00 planowali już powrót do domu.
Wtedy córka Pana Henryka, poinstruowana telefonicznie o sytuacji, zarezerwowała dla nich apartament na godziny w PerHour.
Pokój na godziny w Poznaniu - azyl pełen troski i spokoju
Apartament na Starym Miastku znajdował się zaledwie kilka minut drogi od placówki medycznej. Rezerwacja została opłacona zdalnie przez córkę, a Pan Henryk otrzymał na swój telefon prostą instrukcję z kodem PIN do drzwi.
O 11:00 Pan Henryk i Pani Maria weszli do cichego, pachnącego i ciepłego pokoju. To, co wydarzyło się przez kolejne 4 godziny, pozwoliło im całkowicie zregenerować siły:
- Regenerujący sen: Po stresującym poranku oboje mogli położyć się na wygodnym łóżku i uciąć sobie dwugodzinną drzemkę.
- Prywatność i wygoda: W prywatnej łazience odświeżyli się, a w kąciku kuchennym zaparzyli ciepłą herbatę i zjedli przywiezione ze sobą kanapki w domowej atmosferze.
- Brak stóp i hałasu: Bezpieczna przestrzeń dała im poczucie komfortu, bez konieczności przebywania w skupiskach ludzi.




